Głupota ludzka nie zna granic.

Byłam w sklepie z ubraniami. zwykły, wręcz wiejski sklep. Oglądając tam rzeczy zastanawiałam się czy ludzie nie mają kurwa co robić tylko tworzyć takie gówna.
kiedyś gdy wchodziłam do takiego sklepu wszystko mi się podobało. najchętniej w ogóle wykupiłabym całe centrum handlowe. a teraz nic nie cieszy, nic nie pasuje. nic. cholerne słowo “nic”. miła lecz z lekka nachalna ekspedientka, ciągle wciskała mi jakieś “młodzieżowe trendy”. zastanawiałam się czy to nie jakiś ironiczny żart. nie mogłam patrzeć na tą kobietę, widocznie poprawione usta, zęby zbyt białe by mogła sama sobie takie wyhodować, zbyt opalona skóra, tapeta na twarzy, ok. 25 lat. oddychałam spokojnie i wmuszałam sobie, że wcale zaraz nie wyjmę noża i ich wszystkich nie poćwiartuje. zamykam oczy.
wychodzę ze sklepu. jest ciepło. staram się nie płakać. nie zamknęłam domu.
ale przypominam sobie, że przecież i tak mieszkam na takim zadupiu, że nikt nawet nie pomyśli o tym, żeby kogoś okraść, bo wszyscy są dla siebie tacy życzliwi. a potajemnie obgadują swoje sąsiadki. zero ambicji. kurwa, jak można tak żyć, łudzić się.
wchodzę do domu. włączam laptop. wpisuje po raz setny to samo hasło. tak jakby ktoś chciałby mi się kiedykolwiek włamać.
nikt nie napisał. nikogo nie ma. wszyscy pochłonięci ważnymi sprawami. jest środa? nie, sobota miałam cały dzień, a nic nie zrobiłam. nie widzę sensu.
kolega z gg powrócił. tym razem to on potrzebował pomocy. znowu piszemy, znowu tylko ja pisze pierwsza, ale co mi szkodzi. nie mam nic do stracenia. prędzej czy później wszyscy odejdą. głupie obietnice, będę przy tobie do końca(aż mi się nie znudzi). zastanawiam się czy życie nie jest czyimś żartem, czy ktoś nami aby nie kieruje? czy nie jesteśmy czyimiś marionetkami?
wmawiamy sobie, że wszystko będzie dobrze. nigdy nie będzie.
po raz setny gapie się na ścianę. to takie ciekawe. w poniedziałek pewnie znowu mnie pobiją, bądźmy szczerzy. jestem ofiarą losu. nie mam wartości. jestem niczym. sama do siebie mówię “gruba idiotko, nic nie osiągniesz”. czekam. na co? na odpowiednią chwilę. może jak mnie do reszty znienawidzą, będę mogła się wreszcie zabić.
tabletki.
leżą na stole. moje ukojenie i koniec leży na stole.
zabawne.
strach. przed samą sobą. popadam w histerię. przechodzą po głowie myśli nie do ogarnięcia.
płacze. nie wiem gdzie patrzeć. w górę, dół, bok. to nic nie da.
nie czuje nic. nie czuje bólu. nie czuje nienawiści. nie czuje ukojenia. nicość.
martwe dusze nic nie czują.

Dear cocaine.

jak to się stało? kiedy to się stało? w którym momencie? co zrobiłam źle? nikt nie jest wstanie odpowiedzieć na to pytanie.

nie mamy już o czym rozmawiać. nie, właściwie mamy, to on nie chce już ze mną rozmawiać. bo jestem nudna? albo nie, zrobiłam się nudna. bo przecież byłam według niego ciekawą osobą. kłamstwa. dużo kłamstw. zbyt dużo kłamstw. nie, on nie kłamie. wręcz przeciwnie, to ja siebie okłamuje. bo jestem żałosna? nie mam siły.

02:37, jest piątek, nie, sobota. szukam. jest mi tak chujowo smutno.

nikt. wszyscy opuścili. obietnice, zbyt dużo niespełnionych obietnic. kumpel? nie, zdrajca, wróg.

anonimity is DEAD.

nie zamierzam się przedstawiać, podawać swoich danych. nie są wam potrzebne.

zresztą pewnie i tak wszystkiego domyślicie się z czasem.

kim jestem? już sama chyba nie wiem. rozmyślam tak nad sensem istnienia, popijając ohydne leki niezdrową colą, która już i tak nie smakuje jak gazowana.

specjalnie założyłam blog na wordpress.com, tutaj nikt mnie nie zna, będę oceniała ludzi z mojego otoczenia, źle by się stało gdyby się o tym dowiedzieli.

przyglądam się czarnej pościeli i wiadomości, na którą ktoś nie odpisał. czy on naprawdę jest dla mnie ważny?  Shinigami. niech każdy ma tu swój pseudonim.

niedojrzały buntownik poznany w oczekujących na kwejku. czyż nie romantyczne?

nie lubię obietnic.

Aleksy.  kumpel z gg. a może przyjaciel. nie, to złudzenie. Myślałam, że ktoś, kto chciał zostać psychologiem ma chociaż trochę..przyzwoitości? co się stało? co jest we mnie nie tak? dlaczego ludzie najpierw mówią takie piękne rzeczy, a potem znienacka odchodzą? o co w tym wszystkim chodzi? to jakiś spisek? nie, mam dość. nie chodzi o facetów. to przereklamowana płeć.

Rafał. nie okłamujmy się. gej? a może bi? tak czy inaczej- facet z trudną przeszłością, dojrzały, mądry, rozsądny i zaradny. wierzący..

każdy z nich jest inny, każdy wniósł co innego do mojego życia, ale wszyscy to kłamcy.